piątek, 24 stycznia 2014

PewDieCry: Świat, w którym chcieliśmy żyć. Prolog.

 Świat, w którym chcieliśmy żyć
Wstęp

Był słoneczny poranek. Felix obudził się właśnie, przecierając zaspane oczy. Wyjrzał przez okno. Na niebie nie było prawie żadnej chmurki. Wstał więc, uśmiechając się lekko i uchylił jedno z okien, żeby wpuścić nieco świeżego powietrza do pokoju. W szybie odbijała się jego twarz – rozczochrane ciemne-blond włosy, lekki zarost, niebieskie oczy. Typowy wygląd gościa ze Szwecji. Dość wysoki, dobrze zbudowany, mógł uchodzić za całkiem przystojnego mężczyznę. Choć sam mówił o sobie, że jest wspaniały, naprawdę uważał się za dość przeciętną osobę. Był tylko zwykłym facetem, który uwielbiał grać w gry komputerowe i z jakiegoś powodu innym ludziom podobała się jego gra. Nie do końca rozumiał dlaczego, ale miał tylu fanów, że już właściwie przywykł do codziennego nagrywania nowych filmików, tylko dla nich. Dawali mu wsparcie, a on cieszył się, że ktoś lubi to, co on robi na co dzień.
Felix westchnął, uśmiechając się delikatnie. Obrócił się, napotykając wzrokiem delikatne rysy swojej dziewczyny, Marzii. Była bardzo ładna, miała ciemne oczy i brązowe włosy z jasnymi końcówkami, długie prawie do pasa.  Marzia była Włoszką, poznała Felix’a dzięki swojemu przyjacielowi, który wysłał jej kilka filmików słynnego „PewDiePie”. Zaczęli rozmawiać ze sobą przez internet i w końcu Felix zaczął przyjeżdżać do niej. Wyprowadził się do Włoszech, a trzy miesiące temu przenieśli się tutaj, do Anglii. Byli bardzo szczęśliwi, mogąc mieszkać i być ze sobą.
Marzia spała jeszcze, a promienie słońca tańczyły między kosmykami jej włosów. Felix pogłaskał dziewczynę po głowie i pocałował ją w czoło.
- Już na nogach? – Marzia przetarła zaspane oczy i spojrzała na niego nieprzytomnie.
- Spokojnie, śpij sobie. Muszę się szybko uporać ze wstawaniem, bo zaczynam nową grę.
- Eh, czasami mam wrażenie, jakby twoje gry były ode mnie ważniejsze – odparła, ale z uśmiechem na ustach. – Tylko nie zapomnij, że istnieję.
- Jakbym w ogóle mógł… - blondyn uśmiechnął się i pocałował ją lekko.
Wyszedł z pokoju, zostawiając dziewczynę samą i skierował się w stronę kuchni. W pośpiechu wziął dwie kromki chleba, dżem i kubek. Kiedy jego poranna kawa nalewała się właśnie z ekspresu, Felix zajmował się przyrządzaniem kanapek. Zabrał pierwszy talerz, jaki rzucił mu się w oczy, położył na nim kanapki, po czym z kubkiem gorącej kawy opuścił pokój.
Komputer. Ah, czasami miał szczerze dosyć widoku tego ustrojstwa, ale nie dzisiaj. Nowa gra. Zawsze wiążą się z nią te emocje, ta ciekawość… Lubił to, było to dla niego niezwykle fascynujące. A poza tym, w testowaniu nowej gry miał mu towarzyszyć Cry. Felix uśmiechnął się na myśl o przyjacielu. Już tyle gier przeszli razem, zawsze świetnie się bawiąc. Szkoda tylko, że nie może patrzeć na jego reakcje podczas gier, bo nigdy się nie pokazuje. Za to Cry uwielbiał nabijać się z dziwnych krzyków i min, które Szwed prezentował w różnych strasznych momentach. Dałby się kiedyś namówić na kamerę…
Felix włączył komunikator i spojrzał na listę znajomych… Cryaotic… Czemu jeszcze go nie ma? Eh, czy on sobie myśli, że Szwed ma dla niego cały dzień? Pewdie oderwał wzrok od monitora i pociągnął kilka łyków kawy. Kiedy był w trakcie jedzenia drugiej kanapki, usłyszał długo wyczekiwany dźwięk połączenia.
- Cry! – odebrał Felix z nienaturalną wręcz radością. – Czekałem na ciebie!
- Przepraszam, trochę się spóźniłem. Co cię pogięło, żeby o takiej porze…
- Jest jedenasta.
- W Anglii. Tutaj jest szósta – mruknął, całkowicie zaspany. – Nie mogłeś przynajmniej godzinę później…
- Masz pojęcie, ile czekałem na tą grę? Dobra, za chwilę powinieneś się zalogować…
- „Shadows”… To taka banalna nazwa… – Cry klikał coś na klawiaturze, po czym znów się odezwał: - Okay, jestem.
To co, zaczynamy?
Felix zatarł ręce i włączył kamerkę.
- How is it going, Bros! My name is Pewdiepie! Today I’m gonna play a new game, called „Shadows”, with Cry…
I’m very excited about this, because…
Marzia weszła do pokoju i zerknęła na chłopaka. Zawsze zastanawiała się, czemu grając z Cry’em, Felix jest tak radosny. Lubiła go obserwować, jak siedzi przed laptopem, krzycząc i śpiewając, wymyślając nowe durne teksty… On był wyjątkowy, dlatego tak bardzo go kochała. Usiadła więc w kącie i obserwowała ekran i reakcje gracza.
- Cry, gdzie ty leziesz? Nie tam, tam jest… przejście? Skąd wiedziałeś?
- Widziałem je, jak stąd wychodziliśmy.
- Przecież to jest zamurowane przejście. Jak mogłeś je widzieć?
- Szczelina w murze.
- Czasem mnie przerażasz… AAA! Cry, ratuj! To mnie atakuje!
- Spokojnie, mam to pod kontrolą… Argh, mnie też dorwało!
- Aaaaa! To jest takie straszne…
- Pewds, sam chciałeś w to grać… A teraz tego żałujesz… Bo straszna ta graaa~~
- Przestań śpiewać! W takim momencie? – Felix zaczął się śmiać.
- Czemu ty machasz tą łopatą?
- Robię breakdance… Cry, tańcz ze mną!
- Okay, już… Zabiłeś mnie nią!
- Przepraszam, stary…
- Za-hahahaha… Zabiłeś mnie… Już ci nie zaufam… Hahaha…
Marzia z uśmiechem opuściła pokój. „Dobrze się bawi” – pomyślała, robiąc sobie śniadanie. „Ale jestem trochę zazdrosna…” – natychmiast dotarł do niej absurd tych słów.
- Facet mi nie zagrozi, już bardziej powinnam widzieć konkurencję w jego grach – zaśmiała się. – Poza tym, obiecał zabrać mnie dziś do restauracji…
Zrobiło jej się cieplej na duszy. Być zakochanym to… cudowny stan.
***
Wrócili około północy. Marzia była lekko wstawiona, po kilku kieliszkach wina. Felix szedł za nią, trzymając ją za ramiona, żeby się w nic nie uderzyła.
- Wiedziałem, że tego wina jest za dużo – stwierdził, kiedy Marzia zaczęła śpiewać coś po włosku.
- Tylko trzy kieliszki…
- Tak, w trakcie jedzenia. A potem jeszcze kolejne trzy.
- Przeginasz.
Pomógł jej dostać się do sypialni i położył ją do łóżka. Zasnęła niemal natychmiast. Felix obserwował ją chwilę, po czym sięgnął po telefon. Na wyświetlaczu widniało nieodebrane połączenie od… Cry’a.
Pewds bawił się chwilę telefonem, po czym wykręcił numer przyjaciela.
- Oh, myślałem, że już śpisz… - odebrał Cry.
- Nie, byłem na randce z Marzią. Czemu dzwoniłeś?
- Jest taka sprawa… Mówiłeś kiedyś, że jeśli chciałbym kiedyś przyjechać do Wielkiej Brytanii, to mam się do ciebie zgłosić, tak?
- Tak… - Pewds uśmiechnął się, wiedząc, do czego zmierza jego przyjaciel.
- No więc, mam wolny czas i pomyślałem, że skorzystałbym z twojego zaproszenia. Mógłbym się u ciebie zatrzymać? O ile nie sprawia to problemu, Marzia musi się zgodzić… Ale chciałem spędzić z tobą trochę czasu, pogadać tak „na żywo”, trochę pozwiedzać…
- Kiedy będziesz? – Felix nie mógł ukryć radości.
- Mniej więcej za trzy dni planuję… Pasuje ci ten termin? – spytał niepewnie Cry.
- Już się nie mogę doczekać. Nawet ci kanapę pościelę.
- Łał, cóż za łaska. Sam sobie pościelę, nie musisz się fatygować.
- No chociaż tyle mogę dla ciebie zrobić, po tym jak zabiłem cię moim genialnym breakdancem – Felix zaczął bawić się kawałkiem materiału, śmiejąc się.
- Fuck you – odparł Cry, ale także się zaśmiał. – Dam ci znać o konkretach, dobra?
- Jasne, czekam. To do zobaczenia!
- Yhmm, trzymaj się.
Felix odłożył telefon, lekko rozbawiony. Cry do niego przyjeżdża! Trzeba przestawić cały dom, zrobić porządki… Powiedzieć Marzii… Na pewno się ucieszy. Przecież lubi Cry’a, dobrze się dogadują… No i nie mógł ukryć radości z tego, że zobaczy swojego przyjaciela. Cóż, widział go na żywo dwa lub trzy razy, na różnych konwentach, poza tym miał jego zdjęcia i wiele razy widywali się rozmawiając przez internet, ale nigdy jeszcze nie siedzieli ze sobą w jednym pomieszczeniu, sami. To było coś nowego, więc Felix był bardzo niecierpliwy spotkania z Cry’em. Wiedząc jednak, że o pierwszej w nocy nic nie zdziała, przebrał się i ułożył wygodnie w łóżku. Spojrzał jeszcze na ekran telefonu, mając podświadomą nadzieję, by ujrzeć wiadomość od przyjaciela, jednak z racji braku żadnych sms-ów, położył komórkę na szafce nocnej i powoli, myśląc o przyjacielu, pogrążył się w śnie.
***
Cry odłożył telefon po zakończonej rozmowie. Uśmiechnął się do siebie. Udało się. Ma wolny czas, pojedzie do Anglii i spędzi trochę czasu z najlepszym przyjacielem. Nie mogło być lepiej. Naprawdę nie potrafił doczekać się tego spotkania. On i Pewds tak dobrze się dogadywali, tyle gier przeszli wspólnie, tyle żartów opowiadali sobie nawzajem… Tylko Marzia… To nie tak, że Cry jej nie lubił. Skądże! Dziewczyny nie dało się nie lubić – słodka, dobra, miła… Była naprawdę świetną osobą, ale…
Cry się do tego nigdy nie przyznawał, ale to, co czuł do Pewdie’go już dawno przestało być zwykłą przyjaźnią. Był zabawny, przystojny, miły… Całkiem inteligentny – może nie wyglądał i nie prezentował tego w swoich filmikach – Cry uśmiechnął się na myśl o głupotach, jakie wyprawiał – ale prywatnie naprawdę szło z nim pogadać na poważne tematy. Mimo, że cała ich przyjaźń zaczęła się od zwykłych gier komputerowych, rozmawiali też o innych rzeczach i okazało się, że niektóre z nich są wspólne, więc znajdywali coraz więcej i więcej tematów do długich rozmów. Cry trochę żałował, że mieszkał tak daleko od niego – mogli się ze sobą komunikować tylko za pomocą Internetu. Dlatego tak bardzo cieszył go ten wyjazd – nareszcie spędzą trochę czasu razem, pośmieją się, pogadają… Oczywiście Cry nawet nie myślał o tym, żeby ujawnić przyjacielowi swoje uczucia. Nie mógłby tego zrobić, bo nie chciał tracić tej przyjaźni, na której tak bardzo mu zależało. Poza tym, nigdy nie był typem osoby, która dla własnej korzyści zrobiłaby komuś krzywdę. Widząc jak bardzo szczęśliwy jest Pewds z Marzią, Cry postanowił wspierać go w każdej sytuacji, ignorując swoje własne nadzieje i uczucia. Tego się będzie trzymał – chciał być wsparciem dla osoby, którą kochał, nawet jeśli ta osoba nie była świadoma jego uczuć. Już nawet zdążył pogodzić się z tym, że zapewniając Felixowi szczęście, skazany jest na ból z tego powodu.
Westchnął, wyrywając się z przygnębiających myśli. Wstał z krzesła, na którym siedział i zaparzył sobie mocną kawę. Później siadł przed komputerem, postawił kubek koło siebie i włączył grę, w którą ostatnio grał.
- No dobra, kolejny odcinek czas zacząć… - zapatrzył się w ekran, na którym widniało menu gry. Wpatrywał się w migającą strzałkę, która wskazywała opcję rozpoczęcia rozgrywki. Patrzył się tak jeszcze przez chwilę, po czym wyłączył menu i upił łyk kawy.
- Eh, nie mam dziś ochoty. Chyba obejrzę jakiś film.
***
Marzia wydawała się dość zadowolona z nowiny, którą usłyszała rano. Przynajmniej Felix nie zauważył żadnych oznak niezadowolenia. Rzeczywiście, zaraz po przebudzeniu się, Pewdie zabrał się za sprzątanie mieszkania. Jego dziewczyna obserwowała to wszystko ze spokojem, pomagając mu w niektórych sprawach. W końcu, kiedy w domu lśniło czystością, Felix raczył usiąść i odpocząć chwilę.
- Naprawdę nie potrafisz się doczekać, co? – zagadnęła Marzia, kładąc przed nim talerz z tostami.
- Tak, w końcu jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Dawno go nie widziałem, tak żebym mógł z nim pogadać w cztery oczy, więc bardzo cieszę się, że tu przyjeżdża.
- Nie da się nie zauważyć – Marzia uśmiechnęła się i przeczesała włosy chłopaka.
- Spokojnie, Cry nie powinien sprawiać problemu.
- Bardziej martwię się o ciebie, z takim zapasem energii.
- E tam, przesadzasz. Może pójdę w coś zagrać, to mi przejdzie…
- Siadaj i jedz – rozkazała krótko, a sama usiadła naprzeciw niego.
- Marzia… Nie masz nic przeciwko temu, prawda? – spytał Felix niepewnie, po kilku minutach ciszy.
- Ależ skąd! Cieszę się razem z tobą! – odpowiedziała, choć nie była to do końca prawda. Lekko obawiała się zachowania swojego chłopaka w towarzystwie kumpla. Oni tak dobrze się ze sobą dogadywali, grali razem w tyle gier, a ona? Czasem z nim zagrała, robili wspólne filmiki… Niby się nic nie różniło, ale jednak gdy Felix spędzał czas z Cry’em, wydawał się być szczęśliwszy niż zwykle. Dużo się śmiał, żartował, gadał na różne tematy, a w jego oczach był ten błysk… To dziwne szczęście i troska, kiedy rozmawiali lub grali… Szczególnie, kiedy grali. Marzia oczywiście rozumiała, że gra wymaga tego, żeby sobie pomagali, ale to jak czasem Felix zachowywał się przy graniu z przyjacielem było nietypowe. Nigdy nie nagrywali tego, ale naprawdę zdarzały się sytuacje, że Felix dawał się zabić za Cry’a, jakby go chciał ochronić. Oczywiście, zawsze obracał wszystko w żart, mówiąc, że miał wielką ochotę być ugryzionym przez zombie, ale Marzia wiedziała, co kryło się w jego słowach. Wiele razy zastanawiała się: czy gdyby ona znalazłaby się w takiej grze, zrobiłby wszystko, żeby ją ochronić? Zwykle odpowiadała na to pytanie twierdząco – w końcu ją kocha, jasne, że poświęciłby się dla niej. Ale gdy pojawiał się Cry, miała chwile zwątpienia. Tak, była zazdrosna o faceta. Jakby mógł jej zagrozić… Nie chciała mówić prawdy swojemu chłopakowi: wyszłoby to dość dziwnie, poza tym nie chciała mu zabraniać spotkania się z przyjacielem, ale… Nie była do końca przekonana, czy jest bezpieczna w tej sytuacji.
- Coś się stało? Wyglądasz na zmartwioną… - głos Felixa wyrwał ją z zamyślenia.
- Nie, jest w porządku. Po prostu martwię się, gdzie będzie spał Cry.
- Ah, racja… Ale mamy chyba jeden pokój gościnny, tak? Z tą rozkładaną sofą?
- Tak, też o tym pomyślałam… Może niech Cry sam zdecyduje.
Zebrała puste talerze ze stołu i włożyła je do zlewu. Odetchnęła głęboko i odwróciła się do swojego chłopaka:
- Zagramy w coś razem?
***
Przez prawie dwie godziny wygłupiali się na Xbox’ie. Marzia bawiła się świetnie, szczególnie widząc Felixa w swoim żywiole. Skakał, krzyczał coś po szwedzku i robił głupie miny, cały czas mówiąc jej, co należy zrobić w danym momencie. Nie zawsze się go słuchała, ale jednak gra była śmieszna – chociaż zabijanie zombie to nie była jej ulubiona rozrywka. Spędzanie wspólnie czasu z chłopakiem dodawało jej otuchy i całkowicie zapomniała o zbliżającym się przyjeździe Cry’a. Bo była tylko ona i Felix – nikt im nie przeszkadzał, byli tu razem, szczęśliwi, dobrze się bawiąc. Marzii nie schodził uśmiech z twarzy.
- Eh? Felix? Gdzie ty jesteś? – jej postać stała właśnie w jakimś korytarzu i dziewczyna była dość zagubiona – kompletnie nie wiedziała, gdzie ma iść.
- Ja jestem za tobą.
Marzia odwróciła się i na ekranie ukazała się czyjaś ręka. Postać kierowana przez nią zaczęła biec przed siebie i dopiero chwilę później dziewczyna zauważyła, że jej chłopak leży i umiera ze śmiechu tuż obok niej.
- T-to… Haha… To tylko ja, spokojnie… - powiedział, wciąż się śmiejąc.
Marzia zrobiła obrażoną minę, ale po chwili zaczęła się śmiać wraz z nim.
- To nie moja wina, że mnie tak straszysz!
Po zakończonej grze Szwed przeprosił ją, tłumacząc się tym, że musi nagrać gameplay’e i udał się do swojego komputera. Marzia nie przeszkadzała mu w grze, ale wciąż słyszała jego krzyki i żarty dobiegające z pokoju obok. Ona sama zajmowała się właśnie nagrywaniem filmiku na swój kanał: CutiePieMarzia. Też czerpała z tego przyjemność, mimo, że na początku nie była przekonana do tego typu rzeczy. Nagrywanie filmików i wygłupianie się przed kamerą okazało się jednak bardzo fajne, dlatego postanowiła to kontynuować. W momencie, gdy wrzucała swój filmik na youtube, Felix wszedł do pokoju i pocałował ją w policzek.
- Oh, nowy filmik? – powiedział, patrząc na ekran. – Pokażesz, prawda?
- Jak ty pokażesz mi nowy gameplay – odparła, ale włączyła swoje nagranie. Chłopak obejrzał to z uśmiechem, po czym pocałował ją znowu. – Uroczo wyszłaś.
- Dzięki. To co, jak tam twoja gra? – Marzia spojrzała na niego z zaciekawieniem.
- Chodź, pokażę ci.
Marzia roześmiała się i poszła za Felixem. Wszystko było piękniejsze.

Wieczorem obejrzeli razem film, który leciał w telewizji. Marzia wtuliła się w ramię ukochanego i powoli usnęła. Pewds dokończył oglądać film i spojrzał na dziewczynę. Spała tak niewinnie, tak słodko… Nie chciał jej budzić, więc delikatnie wziął ją na ręce i zaprowadził do sypialni. Ułożył ją na łóżku, pocałował ją w czoło i ostrożnie przykrył ją kołdrą. Wpatrywał się w nią kilka minut, po czym wstał i udał się do kuchni po szklankę wody. Stanął przy kuchennym oknie i upił kilka łyków. Uśmiechnął się do siebie, wspominając miniony dzień. Naprawdę dobrze bawił się z swoją dziewczyną, ale dlaczego tak z niczego postanowiła z nim pograć, tego nie rozumiał. Odłożył szklankę i wyjrzał przez okno, na światła ulicy. Nagle usłyszał cichy, nieco przerażający głos:
-
Zrozumieć musisz co czujesz gdy, ta bliska ci postać wstąpi w twoje sny.
Felix odwrócił się gwałtownie, ale w pokoju nikogo nie było. Wziął kilka głębokich oddechów i z duszą na ramieniu zaczął powoli iść w kierunku drzwi do salonu.
- Przerzucam się na słodkie, kolorowe, urocze gry dla dzieci… - szepnął, wychodząc do ciemnego pokoju. Przeszedł kilka kroków, gdy tajemniczy głos odezwał się znowu:
-
Najgorsza to będzie z wszystkich twoich gier, przygotuj się na to, że możesz umrzeć w niej.
Zmroziło go. Ten głos to nie mogło być zwykłe przesłyszenie się. Był żywy, jakby ktoś, kto za nim stoi przemawiał do niego… Odwrócił się gwałtownie. Nikogo nie było, nigdzie w całym salonie. Pewdie przyspieszył kroku i z ulgą zamknął za sobą drzwi sypialni.
- Jesteś zmęczony, za dużo dziś grałeś w te durne gry… - im więcej razy powtarzał to w myślach, tym bardziej przekonany był, że rzeczywiście jest to głupi wymysł jego chorej wyobraźni. Nieco już spokojniejszy, usiadł na łóżku i wziął telefon do ręki. Sprawdził wiadomości i już miał odłożyć komórkę na półkę, kiedy nagle usłyszał dzwonek. Spojrzał na ekran i ze zdziwieniem zobaczył, że dzwoni do niego Cry. Odebrał połączenie.
- Pewds! Dzięki Bogu, że jesteś…
- A czemu miałoby mnie nie być…? – Felix wyraźnie słyszał niepokój w głosie przyjaciela.
- Słuchaj, wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale słyszę głosy. Nie mów, że jestem wariatem, tylko-
- Cichy, dziewczęcy szept? – Szwed przerwał mu, czując rosnący strach.
- Skąd wiedziałeś? J-ja… Właśnie przed chwilą go słyszałem... Mówiła coś o tym, że ktoś bliski ma być w moim śnie oraz coś o jakiejś grze…
- Coś jest nie tak. Ale… słyszysz jeszcze te głosy? – Felix zaczął nerwowo drapać blat szafki nocnej. – U mnie zamilkły.
- Ja też już nic nie słyszę… - odparł Cry drżącym głosem. – Mam nadzieję, że to przez zbyt wiele gier, bo to jest naprawdę popieprzone.
- Też mam taką nadzieję. Eh, nie wiem, czy uda mi się zasnąć teraz. Jakim cudem słyszeliśmy to samo, skoro jesteś teraz daleko za oceanem?
- Nie mam pojęcia – odpowiedział. – Em, więc… Może pogadajmy o czymś innym, będzie ci łatwiej potem zasnąć… Ja chyba też się położę, bo nie wiem, czy dam radę normalnie funkcjonować po tym… zdarzeniu.
Rozmawiali przez prawie godzinę. Na początku było to raczej wymuszone – obaj byli przerażeni tym, co wydarzyło się wcześniej. Po kilku minutach atmosfera rozluźniła się nieco i rozmawiali już swobodniej, na temat „Shadows”, tego, co dzisiaj robili oraz trochę o przyjeździe Cry’a.
- Stary, już się nie mogę doczekać! – Pewds zaśmiał się cicho, by nie obudzić Marzii. – Wiem już nawet, co możemy razem zwiedzić!
- Też jestem niecierpliwy. Dawno się nie widzieliśmy, więc jestem ciekaw, jak to wyjdzie.
-
Aw, man! Co ty na to, żeby coś ponagrywać razem, jak tu przyjedziesz, hmm?
- Jak dla mnie okay, ale wciąż nie chcę odkrywać swojej twarzy – odparł Cry.
- No problem. Dostałem kiedyś „twoją” maskę od fanów. I mini maskotkę.
- Poważnie? – zaśmiał się. – Masz swojego własnego Cry’a?
- Moja BroArmy jest wspaniała. Są naprawdę świetni.
- Nie wątpię. Emm… Dobrze mi się gada i w ogóle… Ale boję się nieco o mój rachunek za telefon, więc…
- Spoko, rozumiem – Felix uśmiechnął się. – To do zobaczenia… Pojutrze?
- Tak, pojutrze – Cry milczał przez chwilę. – Dobrej nocy.
- Dobranoc – Pewdie rozłączył się. Rzeczywiście, po tej rozmowie czuł się zdecydowanie lepiej. Cała ta sprawa ze słyszeniem dziwnych głosów wydawała mu się zwykłym przemęczeniem. Położył się więc, z uśmiechem na ustach i po kilkunastu minutach zasnął.

---------------------------------------------------------------------------------------
Tytuł opowiadania: Świat, w którym chcieliśmy żyć.
Autor: Maru Shinu Nakamura.
Pairing: PewDieCry.
Gatunek: Romans, Horror, Fantasy, Komedia (czasem).
Zawiera nieco krwi, przemocy, nawiedzonych rzeczy i homoseksualnej miłości xD

Teraz, kilka słów wyjaśnień odnośnie rzeczy, które pojawiły się w tekście:
1. "Shadows" to nie jest gra, która istnieje naprawdę. Jest to gra, która została wymyślona przeze mnie. Będzie pojawiać się jeszcze kilka razy w późniejszych rozdziałach.
2. "How is it..." - sposób, w jaki Pewdiepie zaczyna swoje filmiki.
3. "Przestań śpiewać!" - nawiązanie do popisów wokalnych Cry'a, które prezentuje podczas gry.
4. "Zabiłeś mnie nią!" - kolejne nawiązanie, tym razem do gry, w którą kiedyś grali: http://www.youtube.com/watch?v=MLnpLQ0iGnM Minuta 12:15 xD
5.  "Dostałem kiedyś "twoją" maskę(...) mini maskotkę" - chodzi o maskę 'Sup guy i o małego Cry'a. Filmik tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=x7-o_aj-XyQ Maskotka: 1:25 - 1:45, maska: 4:34 - 4:52.

Mam nadzieję, że wam się podobało. Prosiłabym o jakieś komentarze, bo nie wiem, czy mam to publikować dalej, czy chować do szuflady jak zwykle xD Jeśli macie jakieś uwagi odnośnie pisania, także piszcie w komentarzach. Staram się pisać jak najlepiej xD

Do (mam nadzieję) następnego...
Brofist!
Maru~~ <3

8 komentarzy:

  1. To jest wspaniałe. Czekam na kolejne części. ;3;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję~! <3
      Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy, że komuś chce się czytać moje wypociny :D

      Dziękuję za poprawę humoru, nowy rozdział za niedługo :)

      Usuń
  2. O~M~G~!
    Pierwsze PewDieCry po polsku \(*Q*)/ \(^0^)/
    Bardzo fajne~!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Polskie PewdieCry... Fuck Yeah!
    Oby Polski fandom się rozrastał, bo trochę nuda...
    W każdym razie, naprawdę zapowiada się naprawdę lepiej niż chyba połowa angielskich PedieCry'ów jakie czytałam. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o angielskie ficki, to nie czytam ich za wiele, bo wolę sama pisać, ale jest taki jeden fic "The Final", który z czystym sercem polecam, bo fabuła jest naprawdę dobra. Jakbym znalazła linka to mogłabym ci wysłać c:
      Owszem, nudno w cholerę, aż musiałam zacząć sama XD Ale mam nadzieję, że może ktoś się zainspiruje i machnie fanfiction, który byłby lepszy XD
      A dziękuję, prolog jest mym skromny zdaniem najgorszy, bo cały czas ćwiczę i mam nadzieję, że nie tylko ja widzę ten progress XD

      Usuń
  4. Hej 
    Soł, pierwszy komentarz. Jeśli chodzi o treść, podoba mi się odpowiednie pokazanie Pewdsa, myślę że dobrze wbiłaś się w kanon. Nie oglądam Cry’a, więc na jego temat się nie wypowiem, ale jeśli twój Cry jest cry’owaty tak samo jak Pewds jest pewdsowaty, to jest dobrze. Breakdance z łopatą zawsze spoko :D
    Ogółem mówiąc, bardzo przyjemne wprowadzenie do wykreowanego przez ciebie uniwersum. Podoba mi się sposób w jaki budujesz napięcie pod koniec prologu – ostatni akapit aż czuć taką ciszą przed burzą.
    A teraz czas na to co lubię najbardziej…
    *grammarnazi mode*
    Felixa, nie ”Felix’a”.
    Facebooka, nie ”Facebook’a”.
    Nie szalej z tymi apostrofami w drugim akapicie.
    ,,(…) rozmawiali też o innych rzeczach i okazało się, że niektóre z nich są wspólne”
    W sensie te rzeczy były wspólne? Dzielili ze sobą suszarkę, ręczniki czy szczoteczki do zębów?
    „Pewds! Dzięki bogu, że jesteś…”
    Jakiemu bogu? Zeusowi, Thorowi, Lokiemu? Bo jeśli chodziło ci o chrześcijańskiego Boga, to piszemy to słowo z wielkiej litery.
    Ale poza tym wszystko jest super. Trzymaj się i pisz kolejny rozdział :D


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esej, nie komentarz xD
      O! Udało mi się! Tak cholernie się bałam o kanon, że to mnie aż zabijało. A jeśli chodzi o Cry'a... Nie mam pojęcia, niech ludzie oceniają (szczerze mówiąc wątpię, żeby mi się udało, bo Cry to wytwór niebios, nie człowiek xD)
      Miło mi, że jakoś to wyszło, bo całkowicie szczerze i bez ogródek nie cierpię prologu do tej historii (przynajmniej od strony technicznej, bo w porównaniu do późniejszych rozdziałów ten wydaje mi się strasznie słaby).

      Grammarnazis! <3
      Ok, podnoszę rączki w poddańczym geście i przyznaję się ze wstydem, że nie mam bladego pojęcia, jak działają końcówki w wyrazach pochodzenia obcego, więc... Tak, napisałam na czuja. Chociaż jak patrzę na tego "Facebook'a", to wygląda w cholerę głupio xD
      Co do zdania z rzeczami, wydaje mi się w miarę poprawne w tym kontekście, dunno, nie potrafię się do niego przyczepić xD
      Tak, tego boga zdecydowanie zmienię. Chociaż mogłam powiedzieć, że chodzi o Ozyrysa, nikt mi nie zabroni xD
      Dziękuję, piszę i się staram, ale jam tylko człowiekiem xD

      Usuń